Zajączek zajączkiem, ale czemu chce, żebym przytyła?!

 Nie narzekam, nie narzekam, ale mam wrażenie, że świat mi mówi: "PRZYTYJ!". W niedzielę obudziłam się o ósmej w celu szybkiego znalezienia poukrywanych po mieszkaniu słodyczy oraz pójścia z rodziną na dziewiątą do kościoła. Ilość prezentów mnie zaskoczyła, aczkolwiek wiedziałam, co dostanę. Wszystkiego nie widać dokładnie i jedno się ukryło pod stertą innych, więc o to lista:
Toffifee, Kinder Niespodzianka, żelki Tesco Happy Bears, The Jelly Bean Factory(średnie pudełko, 36 smaków), gumy STAR WARS z naklejką 3D, Milka Choco Jelly, Milka Happy Easter, Lindt Spring Collection, Merci i płyta "Wszystko Jedno" zespołu happysad. Byłam mile zaskoczona, ale odczułam na sobie to samo co w Wigilię, że ktoś chce mnie utuczyć. Jak w "Jasiu i Małgosi", tylko, że powoli i z umiarem. Co mogę powiedzieć o tych słodyczach? Che, che, zrecenzuje je!
 Toffifee jak Toffifee, myślę, że nie ma co o nim pisać. W Kinder Niespodziance znalazłam małą pandę jako zawieszkę/pierścionek. I nadszedł czas na fasolki! Można je porównać do Fasolek Wszystkich Smaków Bertiego Botta. Smaki są różne, głównie owocowe, ale nie tylko. Moje ulubione to Cola, Lemon and Lime i English Blackberry, a najgorsze to Liquorice(lukrecja/anyż) i Cinammon. Cynamonowa jest strasznie ostra. Dzisiaj rano wyciągając sobie kilka, myślałam, że to Cafe Latte... a to był ten okropny, ohydny cynamon! Następnie gumy STAR WARS. Gumy same w sobie takie sobie, najpierw się łamią, a potem dopiero po dłuższym gryzieniu stają się bardziej jak guma, ale potem nawet, nawet. Trafiła mi się naklejka z Yodą, Obi-Wanem i Lukiem! Czekolada Milki z  czekoladowymi cukierkami typu M&M'sy i fasolkami, a do tego czekolada strzela w buzi. Jest przepyszna i przezaskakująca! Tak, wiem, że nie ma takiego słowa. Drugiej czekolady nie próbowałam, ale wiem, że jest to zwykła, mleczna czekolada z 'namalowanymi' króliczkami z białej czekolady - zapowiada się słodko. Czym jest ten motylek u góry z prawej? Są to dwa cukierki Lindt i trzy małe, czekoladowe jajeczka. Jeszcze nie próbowałam, ale jak zjem, to napiszę. O Merci chyba mówić nie muszę. A teraz mój nowy skarb , który dołączył do mojej muzycznej rodzinki.
 Poznaj płytę zespołu happysad "Wszystko Jedno"!! Na płycie się znajduje 14 utworów(plus jeden ukryty), w tym: Zanim pójdę, Psychologa!!! i Wrócimy tu jeszcze. Płyta bardzo fajna. Jest to regresywny rock i, jak to stwierdziła moja siostra, która działa nad polepszeniem wyglądu tego bloga, dla nastolatek. Teksty mocne i ciekawe. Naprawdę trzeba sobie znaleźć trochę czasu i w skupieniu ją przesłuchać. Opłaca się. Moją ulubioną pozycją na tej płycie jest zdecydowanie znane "Zanim Pójdę". Oprócz tego upodobałam sobie "Ja Do Ciebie". Jest to ich pierwsza płyta, mimo że działali wtedy od dawna. Poznałam ten zespół stosunkowo niedawno, bo w ferie, ale z pewnością mogę powiedzieć, że to jeden z moich ulubionych zespołów. Bardzo mi się podobają ich teksty, wchodzące w głowę melodie, no, i Jakub Kawalec! Co mogę powiedzieć więcej? Ja uwielbiam, lecz nie wszystkim się podoba. Aczkolwiek polecam, bo co Ci zaszkodzi spróbować?
 Zaczęłam czytać mangę. "Wampirzyco Karin" nadchodzę! Bardzo sympatyczna 'chińska bajeczka'. Wbrew pozorom, wcale nie taka bajeczka. I NIE CHIŃSKA. Japońska, jak już. Yuna Kagesaki zazwyczaj pisała kryminały, o czym pisze w dodatkowych rozdziałach po każdej części. Jeden rozdział to 'Wstyd'. Wstydów w jednej części jest zazwyczaj od 4 do 6. Seria się skończyła po siódmej części, lecz każda jest podzielona na dwie. Co oznacza: 7 tomów, 14 części. Także nie zdziwcie się, kiedy szukając gdzieś będzie pisało różną ilość części. Powstała również powieść o Karin oraz anime, obie na podstawie owej mangi. Bardzo dziwnie się czyta, bo zaczyna się od prawej strony. Czasami się jeszcze mylę, ale po pierwszych stronach, nie miałam z tym większych problemów, mimo że się
spodziewałam trudności. W posiadaniu mojej siostry jest 5 tomów, obecnie czytam czwarty. Jeden tom na około półtorej godziny. Karin to miła i odmienna wampirzyca. Zamiast wsysać krew, ona ją oddaje. Jej rodzice ciągle szukają powodu jej odmienności. Jako jedyna prowadzi dzienny tryb życia i jako dorosła nadal chodzi do szkoły. Nietoperze kompletnie jej nie słuchają w przeciwieństwie do ponadprzeciętnego talentu do kierowania nimi, który posiada jej młodsza siostra. Jednak kiedy do jej klasy przychodzi nowy uczeń, Usui, Karin nagle wzbiera się krew i musi szybko komuś ją oddać, inaczej dostanie krwotoku. Czy uda jej się zachować tajemnice? Jak zdoła unikać 'nowego', a może nie będzie wcale musiała? Czy odkryje jaki typ krwi ją interesuje? O wszystkim przeczytacie w tej mandze. Jak na razie moim ulubionym tomem jest tom 3, w którym poznajemy babcię Karin. Jest to bardzo ciekawa pozycje i warto wzbogacić swoją półkę o nią. Osób, które takie rzeczy nie interesują, przekona, że to nie takie złe, jak wygląda.
 Na dzisiaj, to będzie tyle. Na pożegnanie, Olaf.
 A no tak. Jeszcze życzę wszystkim fandomowych, książkowych, muzycznych, serialowych, filmowych i rodzinnych świąt. Do napisania, do przeczytania.

Previous
Next Post »

4 komentarze

Write komentarze
Cynka7
AUTHOR
6 kwietnia 2015 19:51 delete

Wiem, wiem, sama nie nadążam z jedzeniem xD <3

Reply
avatar
9 kwietnia 2015 14:52 delete

Haha, pomogę Ci :)) O właśnie, nominowała Cię tutaj : http://www.jakaksiazka.blogspot.com/2015/04/liebster-award-1.html Jak chcesz zrób :D

Reply
avatar
Cynka7
AUTHOR
10 kwietnia 2015 13:25 delete

Oczywiście, tylko muszę coś wymyśleć z blogami, bo mam tylko pięć do nominacji :3

Reply
avatar