5/10 w skali Filmweba.

 Dzisiaj zajmę się recenzją.  X-Men Ostatni Bastion. Tutaj od razu taki mały SPOILER ALERT - nie widziałeś filmu, to nie post dla Ciebie, tym razem zero cenzury, jeśli chodzi o spoilery. Zbyt mocno się na to uwzięłam. Chyba, że i tak nie zamierzasz tego filmu oglądać, bądź jest Ci to obojętne. Przepraszam tych, którzy nie widzieli filmu, ale nie umiem inaczej. Wybaczcie. Teraz macie pretekst do obejrzenia go w bliższym terminie. Zapraszam do przeczytania i późniejszej dyskusji.
 Fabułę przedstawię, żeby post wydawał się dłuższy i żeby osoby, które spoilerami się nie przejmują miały w miarę jasną sytuację. A więc tak... Film tak trochę dzieli się na dwie części: pierwsza to Jean Grey, a druga to cała reszta. Film opowiada o Jean Grey, a w zasadzie Pheonix i jej chorej psychice, i o tym, jak zabija każdego, który w komiksie nie umarł o tym, że rząd wynalazł serum, dzięki któremu mutanci stracą swoje moce. Część z nich jest oburzona tym pomysł, np. mutanci z uniwersytetu Xaviera, a niektórzy chcą z niego skorzystać. Rogue, nie! W między czasie dowiadujemy się, dlaczego ten środek został wynaleziony. W międzyczasie okazuje się, że, o ja!, Jean Grey jednak żyje! Ale jej mroczna potężna część wzięła nad nią kontrolę.
 Podobno ten film jest na podstawie komiksu Uncanny X-Men: Mroczna Pheonix... Jedynym wspólnym mianownikiem tutaj jest Jean, a też nie bardzo... Może ustalmy, że tym mianownikiem jest to, że pojawiła się Bestia. Tak. Moim zdaniem jedno do drugiego nie ma nic wspólnego. Ale to kompletnie. Pierwsze dwie części tej trylogii mi się bardzo podobały i kiedy zobaczył, że Jean umiera na wyspie... Wiedziałam, że następny film będzie opowiadał o Mrocznej Pheonix. Cieszyłam się jak głupia. I okazało się, że jestem głupia. Bo zrobiłam to niepotrzebne. Tak jak swa poprzednie filmy były fajne, tak ten był... zły to za lekkie określenie, ale innego nie użyje. A teraz powytykam sobie wszystkie błędy tego filmu.
 Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego, jak, jakim cudem i co oni sobie myśleli zabijają Cyclopsa. To jest śmieszne, bo w komiksie dzięki niemu właśnie trzymała tamtą złą na wodzy. To, co zrobili, było chore. Przecież ona nie mogła zabić Cyclopsa! Na początku myślałam, że to żart i niedługo go
znajdą... Myliłam się. Druga sprawa. Angel. No fajnie, jest spoko, nawet w miarę przypomina tego z komiksu, ale błagam... Jest nastolatkiem? No dobra, przesadzam. Ale ma nie więcej niż z 20 lat, co jest śmieszne porównując z tym, że w Uncanny X-Men już miał żonę i był byłym członkiem drużyny X-Men. Serio? Następnie... Magneto nawet nie było w komiksie! Tak swoją drogą, to nie wiem, po co w ogóle ta cała afera z tym serum. Gdyby zrobili według komiksu z Mastermindem, z tymi przejściami w czasie Jean... Byłby świetny film! Ale nieeeee, po co?! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA... Ja już nawet nie wspominam o tym, że Xavier zginął, bo to już jest w ogóle przestępstwo! Nie wiem, co jeszcze powiedzieć o tym filmie... Był beznadziejny. Dostał ode mnie 5/10 tylko dlatego, że Bestia był nawet spoko, a Mystique była świetna.
 Zostawiam Was z Xavierem. Do przeczytania, do napisania.

Previous
Next Post »

2 komentarze

Write komentarze
Lucy Lomar
AUTHOR
31 sierpnia 2015 10:58 delete

Uwielbiam wszytsko co stworzy Marvel ♥ Komiksów nie czytam, ale filmy z chęcią oglądam ;)

Reply
avatar
Cynka7
AUTHOR
31 sierpnia 2015 11:17 delete

Akurat ten film nie jest oficjalnie Marvelowski. Jest innej wytwórni, z tego, co wiem, dopiero "Wolverine" jest zaliczany do MCU ;)

Reply
avatar