Jak fandomować otoczenie.

 Co? Kto? Gdzie? Jak? To. Ty. Tu. Normalnie. Fandomować otoczenie... co to w ogóle znaczy, nie? Krótko mówiąc będzie to poradnik jak sprawić, by Twoje niefandomowe otoczenie, stało się fandmowe. Mówię tu akurat o ludziach. Jeśli wydaje Ci się to niemożliwe, to jesteś bardzo małej wiary. Mam nadzieję, że dzięki Tobie, Twoi znajomi będą się czuli tak.
  • KSIĄŻKI.
Nie ma chyba nic prostszego niż promowanie czytania. Sposób pierwszy, instagram. Zdjęcia książek i domowych bibliotek, cóż jest piękniejszego? I dodatkowo promujecie czytelnictwo. Oprócz tego polecam udostępnianie różnych rzeczy na Facebooku. Zdjęcia, cytaty, mini recenzje... Fandomowe ciuchy...Kto nie chciałby koszulki z insygniami śmierci lub napisem Camp Half-blood? Szkoła. Niby nie ma czasu, niby coś tam, bla, ba,bla. Każdy, ale to każdy kto chociaż raz wziął książkę do szkoły spotkał się z tym, że kiedy czyta, wszyscy podchodzą i pytają się co czytasz, czy fajna książka, a pokaż i tak dalej. To genialny sposób na fandomowanie otoczenia. Ciąganie znajomych po księgarniach zawsze na propsie. Dodatkowo: jeżeli masz przyjaciółkę bądź przyjaciela, który nie czyta, ale znasz książkę, która by mu się spodobała, kup mu ją na urodziny. Albo pożycz. To działa. Seriouslly.
  • SERIALE I FILMY.
 Zebrałam je w jednym punkcie, bo promowanie ich nie jest trudne, w prawie identyczne. Pierwszy, najprostszy sposób, którego możesz użyć zarówno na znajomych, jak i rodzinę, to zwyczajne puszczenie im ich. Nocujesz u znajomych i nie wiecie co robić? Maraton Star Warsów! Przychodzi do Ciebie niezbyt lubiana kuzynka? Polub ją, puszczając jej Teen Wolfa! Ostatnie dni szkoły, więc i tak nic nie robicie? Zaproponuj seans z odcinkiem Gdzie Pachną Stokrotki! Ja swą misję wypełniam cały czas - zaraziłam moją przyjaciółkę MARVEL'em, Doctorem i Teen Wolfem, swoją mamę Agentami i nadal zachęcam ją do Władcy Czasu, a jeden odcinek z ową postacią puściłam swojej klasie. Facebook. Ponownie. Fanarty, udostępnianie nowinek, kawałków filmów, nowinek, zwiastunów, przeżyć... Cóż prostszego? Kolejna popularna rzecz. Wysyłanie snapów jest powszechne i większość osób już to wykorzystuje. Dziesięciosekundowy kawałek Flasha lub pięciosekundowy snap ze zdjęciem komputera, który wyświetla Harry'ego Pottera z dopiskiem "Kocham ♥ *o*", to serio dobry pomysł! Ostatnio usłyszałam, jak pewnej pani dzwonił telefon. A tam, melodia przewodnia z Piratów z Karaibów. Openingi seriale i melodie przewodnie na dzwonki... Czemu nie? I na koniec - ciuchy. Bluzka z ulubionym Doctorem i jego cytatami, bluza z napisem "24 Stilinski", bądź wisiorek z Kosogłem bądź Insygniami Śmierci. To wszystko jest do dostania w internecie, na polskich stronach, be problemu. Polecam.

  • MUZYKA.
 Uczmy innych dobrych gustów muzycznych! Ale jak? - zapytasz. Napewno nie nachalnie. Powoli, cierpliwie... Muszę tu podkreślić jedno niedopuszczalne zachowanie. A w zasadzie trzy. Puszczanie muzyki w czasie spaceru, przejażdżki rowerem czy pociągiem na tyle głośno, żeby przeszkadzać wszystkim dookoła. Nie. Drugie to narzucanie się innym poprzez na fulla włączone radio w samochodzie z otwartymi oknami. NIE. Ostatnie, to puszczanie swojej ulubionej przez kino domowe tak, żeby przechodząc koło drzwi tego mieszkania pękały uszy. NIE. Dobrej muzyki trzeba uczyć w inny sposób. Rada dla osób, które mają radiowęzeł w szkole: zaproponuj, że za kilka dni Ty przyniesiesz muzykę i wybierz te najlepsze kawałki ze swojej playlisty. Kiedy ja tak zrobiłam, znajomi pytali się mnie o tytuły piosenek, a nauczyciele stwierdzili, że wreszcie porządna muzyka leci. Second - puszczanie muzyki w domu. Podczas sprzątania, na tyle głośno, by rodzina słyszała Twoją ulubioną płytę. Siostra tak robiła przez wiele lat i teraz słucham Beatlesów. Trzeci sposób to wszelkiego rodzaju portalu, np. Fb, Ask, Twitter... Udostępnianie piosenek, playlist, zdjęć płyt czy tekstów jest spoko. Bardzo spoko. O ile się nie mylę, można też zrobić taki gadżet na Bloggerze. Z muzyką. Aczkolwiek według mnie to przesada. Polecam portal Lastfm.pl. Po ściągnięciu odpowiedniego programu i sparowaniu, np. ze Spotify rejestruje muzykę, której słuchasz. Tak jak tu. Polecam.
  • OGÓLNIKOWE - FANDOMOWE.
  Teraz sposoby na wszystko. Było kilka propozycji, które się powtarzały, ale te pasują do wszystkich i wszystko pasuje do nich. Rozmowa to podstawa. Opowiadaj, włączaj cytaty w swoje wypowiedzi - dziel się wszystkim. Bez tego, nie ma jakiegokolwiek fandomowania. Musisz się postarać i jak najwięcej mówić. Wystrój pokoju. Wiadomo, nie każdy może mieć fandmową pościel, ale wystarczy tablica korkowa. Jest wiele aranżacji. Moją ulubioną jest
zdecydowanie ta z ulotkami filmowymi, którą wykorzystuję. Może być kilka ulotek, a do tego trochę przypinek i kilka kartek z cytatami. Jeżeli kupujesz jakieś gazetki, możesz powycinać sylwetki ulubionych aktorów/piosenkarzy. Inwencja jest Twoja. Wyobraźnię przecież masz, wykorzystaj ją! Oprócz tego można wykorzystać miejscowe kino, tak ja. Plakaty. Gigantyczne... i świetnie wyglądające na ścianie. Można też użyć mniejszych z wyżej wspomnianych gazet. Przedostatnie racz... wymaga trochę pracy i zaangażowanie, ale fandomuje otoczenie maksymalnie! Pod warunkiem odpowiedniej promocji, której mi brakuje. Twój własny blog. Może go masz, może nie. Czy to fanfiction, czy same recenzje, rzeczy ogólnoksiążkowe, a może fandomowe Do It Yours? Nie ważne. Wybór należy do Ciebie. Teraz już napewno, na sto procent, kończę. Fandomowa lekcja. Polskiego, muzyki, angielskiego. Ważne, żeby była. Jak to zrobić, żeby zainteresować. Prosto i szybko. To, co powiemy(i o czym) ma znaczenie, ale sama się przekonałam, że najważniejszy jest sposób, w jaki to zrobisz. Najlepiej jest zrobić to w stylu prelekcji. Prezentacja ma być tylko pomocą. Tylko obrazki, fanarty, filmiki, itd... Jeśli nie wiesz, co mówić, wydrukuj/napisz sobie tekst na osobnej kartce, ale staraj się opowiadać z głowy. To działo i to jak! A oczy klasy, kiedy zaczynasz to przedstawiać z pasją... Bezcenny widok i bezcenne poczucie spełnionego, fandomowego obowiązku - uczucie dumy.
 Wystarczy szczypta chęci, włączenie kreatywności oraz odrobina serca w to włożonego, a Twoje otoczenie zacznie być wspaniałe i sfandomowane. Jest to warte każdego czasu i poświęcenia wielkiej ilości pracy. Warto. Naprawdę warto. Uczucie spełnienia się w fandomie. Uczucie dumy, że dzięki Tobie ktoś zaczął czytać, czy oglądać wartościowe rzeczy... Tego się nie zapomina. To pozostaje do końca. Ja staram się nie próżnować. Robię, co mogę. W końcu czytasz to, co nie?
 Do napisania, do przeczytania. I powodzenia!

Previous
Next Post »

4 komentarze

Write komentarze
Dark Diary
AUTHOR
15 sierpnia 2015 11:55 delete

chyba od rozpowczecia sql tez zaczne fandomowac swoja klase :D bo nie mam nawet z kim pogadach o ksiazkach/filmach/serialach :/ problem w tym, ze moje gimnazjum nie jest zbyt zaiteresowane czytaniem czy ogladaniem... ale warto sprobowac^^

Reply
avatar
Cynka7
AUTHOR
15 sierpnia 2015 12:02 delete

Moje też nie, są to pojedyncze osoby. Próbować zawsze można, a się to naprawdę opłaca! :D

Reply
avatar
Pinokia
AUTHOR
24 sierpnia 2015 00:23 delete

Jaki genialny wpis :) Aż chcę się dzielić z innymi muzyką, książkami itd. ;) W sumie, to muszę się przekonać do jakiegoś serialu. Myślę, że tytuły we wpisie przydadzą się :)
Pozdrawiam!

Reply
avatar
Cynka7
AUTHOR
28 sierpnia 2015 11:41 delete

Dziękuję :) No to dziel się! ^^

Reply
avatar