Kącik żalów: o pyle gwiezdnym.

 Zacznijmy od tego, czym jest Kącik Żalów. Są to posty, w których zamierzam gadać o wszystkim. Wszystkim związanym z konkretnym dziełem. Może być to książka, serial i film. Będą to teksty przepełnione spoilerami dla osób, które już się zapoznały z przedmiotem moich żalów lub nie zamierzają tego zrobić. Mam nadzieję, że zdobędą chociaż małe zainteresowanie. Dzisiaj omówię Gwiezdny Pył Neila Gaimana. A konkretnie jeden wątek, który nie został wyjaśniony. Może czegoś nie dopatrzyłam, może niezbyt dobrze się wczytałam. Nie wiem nawet, czy to spoiler, bo ten rozdział nie ma nic wspólnego do historii głównych, jak i pobocznych. Totalnie nic. Zapraszam na krótką historię o wiewiórce, sowie i absurdzie. 
 W jednym z rozdziałów autor nagle zaczął opisywać las. W lesie zaś znalazła się wiewiórka. Zostaje wytłumaczone, iż jest nią zaklęty książę. By wrócić do swojej prawdziwej postaci, musi zjeść orzech mądrości. Już zatapia w nim zęby. Już ma się przemienić... Gdy wtem nadlatuje sowa, która również jest zaklętym księciem. Ma jednak za zadanie pożreć wiewiórkę, która skonsumowała orzech mądrości. No i to robi. I tu się kończy historia.
 Fajna, prawda?
 Kompletnie, ale to kompletnie nie mam pojęcia, po co był ten rozdział. Może Gaiman miał taką chętkę? Śniły mu się po nocy wiewiórki, które są jedzone przez sowy? Musiał coś takiego napisać? Szantażowali go? Kto mi powie, dlaczego to napisał, dostanie zakładki mojej roboty i naklejkę z Minionkiem nie mojej roboty.
 Pochwał żadnych nie mam. Znaczy... takich konkretnych. Bo książka ogólnie świetna.
 Do napisania, do przeczytania! Nie zapomnij mi odpowiedzieć na pytanie. Daj też znać, czy chcesz tego więcej.
A tu Gaiman. Tak po prostu.
Previous
Next Post »