Simmons, gdzie jesteś?

Tutaj dla pocieszenia ekipa, która się razem bawi.
Później nie będzie tak słodko.

 Nowy sezon Shieldów. Nowe pytania. Nowe odcinki. Nowe godziny spędzone bezpowrotnie na krzyku, płaczu i śmiechu. Wszystko nowe. I co teraz? Pozostało tylko oglądać. Ta krótka recenzja pierwszego odcinka o tytule Laws of nature (Prawa natury). W dzisiejszym maratonie, który zrobiłam sobie z mamą, przypomniałam sobie ten odcinek i uświadomiłam sobie, o czym chcę napisać. A nie, chwila... Jednak nie.
 Zacznę od tego, co zaczęło serial. Rozwalone mieszkanie. Wysypany tran. Dziury w ścianie. Kamienna, popękana "powłoka" po ciele ludzkim. Nie jest zbyt sympatycznie. Zaraz potem widzimy, co się dzieje na ulicy. Widać, że to Inhuman (lub Nie-człowiek, jakby to powiedział lektor - ale to nie brzmi dobrze). Nagle przyjeżdżają auta. Wysiadają jacyś ludzi z bardzo zaawansowaną technologią. I nie jest to T.A.R.C.Z.A. a tym bardziej nie policja. Złapać, w razie konieczności - zabić - wydobywa się głos ze słuchawki jednego z przybyłych. Copy that. Mężczyzna jednak przez swoją moc nie może nawet położyć rąk na samochodzie, a "oni" tego nie rozumieją. Dzięki Bogu pojawia się odsiecz. Tylko... czy Inhuman da sobie pomóc?
 No właśnie. Nowe postaci już od pierwszego odcinka. Czasami nawet nie nadążam, co tam się dzieje. A dzieje się dużo.
 Już w pierwszych minutach witamy się z naszymi dawnymi przyjaciółmi. Em... Niektórymi na pewno. Większość z nich przeszła przemianę. I nie chodzi mi tylko o ścięcie włosów jak u Daisy/Skye. Psychiczne również. Niektórzy nawiązali współpracę z T.A.R.C.Z.Ą., niektórzy odeszli. Inni z kolei łamią nam serca. Ale to podobne do scenarzystów.
 Jeśli chodzi o ogólny wyraz tych czterdziestu minut... Było ciekawie. Naprawdę. Bałam się, że kompletnie zepsują ten serial, a na szczęście się im to nie udało. Dobrze rozwinęli kilka postaci, które stały pod znakiem zapytania, a tego się nie spodziewałam. Jak na pierwszy odcinek jest dobrze. Bardzo dobrze. Po obejrzeniu chcesz więcej i więcej, I WIĘCEJ! Już się ogarniam, już, już.
 Polecam, oj, polecam. Minus jest taki, że jak zaczniesz, nie możesz przestać. Wiem to po sobie. I teraz nawet jakoś bardzo nie żałuję, że się tak opuściłam w oglądaniu, bo nie muszę czekać, co będzie dalej.
 Teraz jednak będę musiała na chwilę odstawić mych Agentów..., bo chcę nadrobić Doctora i obejrzeć Sherlocka do Pyrkonu. I muszę ruszyć z cosplayem...
 Tymczasem zapraszam do poprzedniej notki, która ma smutną ilość wyświetleń. Mój komputer (nareszcie odzyskany!) płacze. Niedługo kolejne notki, mam kilka (chyba) ciekawych pomysłów.
 Do przeczytania, do napisania!

Previous
Next Post »

3 komentarze

Write komentarze
brak pomysłu
AUTHOR
6 marca 2016 09:36 delete

Pierwszy sezon dosłownie pochłonęłam. Później bywało różnie. Ale ogólnie bardzo lubię ten serial i czekam na kolejne odcinki. :D

Reply
avatar
9 marca 2016 10:42 delete

Ostatnio nie mam czasu na seriale, zbyt dużo obowiązków. :(

Reply
avatar
Cynka7
AUTHOR
9 marca 2016 11:24 delete

Ja prawie na nic nie mam czasu, teraz choruję, to nadrabiam. Nawet postów nie piszę :/

Reply
avatar